
Miejsce i rola doskonalenia zawodowego lekarzy i lekarzy-dentystów
jako element bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli
Kardynalnym zadaniem, obowiązkiem każdego
lekarza, co ma odbicie w odpowiednich aktach prawnych
obowiązujących w RP, jest stałe, systematyczne podnoszenie
swoich kwalifikacji zawodowych. Dokonujące się w ostatnich
latach zmiany systemowe w polskiej ochronie zdrowia
z jednej strony wymuszają ten obowiązek, z drugiej zaś
utrudniają jego realizację.
Konieczność stałego nacisku na kształcenie lekarzy,
na podnoszenie kwalifikacji, nie tylko wymuszają wypełnienie
podstawowych obowiązków wynikających z ustawy o zawodzie
lekarza i zasad etycznych wykonywania zawodu, ale -
co znamienne- istnieje zewnętrzny przymus podnoszenia
wiedzy medycznej, spowodowany nieskrępowanym (a ograniczonym
jedynie barierami finansowymi) naciskiem niespotykanej
ekspansji nowoczesnych technologii medycznych, związanych
zarówno z diagnostyką, leczeniem, jak i rehabilitacją.
Presja ta jest wzmagana nieograniczonym wprost dostępem
do informacji generowanych chociażby przez specjalistyczne
portale internetowe. Niestety, pomimo szczytnych zdań
zawartych w rocie Przysięgi Hipokratesa o obowiązku
informowania kolegów lekarzy o nowych metodach
diagnostyki i leczenia bez czerpania ze swoich odkryć
korzyści majątkowych, dobrze wiemy jak kosztowne jest
dla przeciętnego lekarza dotarcie do pełnej informacji.
Wiąże się to zazwyczaj z koniecznością wcale niemałych
opłat za udział w specjalistycznych kursach, seminariach,
konferencjach, czy wreszcie warsztatach praktycznych.
Co prawda organizatorzy szkoleń podkreślają, że jest
to co najwyżej proste pokrycie poniesionych kosztów,
ale - jak wskazują liczne przykłady - potwierdza się
w praktyce stare powiedzenie (nie tylko lekarskie),
że wiedza kosztuje. I ta ostatnia konkluzja wobec niskich
płac polskich lekarzy urasta do głównego problemu ich
doskonalenia zawodowego. Napływające zewsząd informacje
dowodzą, że organizacja i prowadzenie szkoleń zawodowych
bardzo często mają charakter komercyjny, czy wręcz biznesowy,
a finansowanie tych szkoleń dla lekarzy przez koncerny
działające na rynku sprzętu medycznego, czy w obszarze
przemysłu farmaceutycznego ociera się o podejrzenie
o niezgodne z prawem działania marketingowe, czy
wręcz o korupcję.
W aktualnej trudnej sytuacji związanej z podnoszeniem
kwalifikacji przez lekarzy i lekarzy-dentystów oraz
wobec różnorodności dotyczących stanu organizacyjnego
polskiej służby zdrowia (publicznej i prywatnej) trzeba
nie tylko postawić słynne bolszewickie pytanie "co
robić?", ale - co ważniejsze - konieczna jest szybka,
merytoryczna i sensowna odpowiedź na tak postawione
pytanie. "Prawo i Sprawiedliwość", które mam
zaszczyt reprezentować, w swoim programie proponuje
przyjęcie rozwiązań zarówno dla sfery prywatnej (niepublicznej)
ochrony zdrowia, jak i dla podmiotów publicznych.
Dzisiaj najlepiej realizowane jest zadanie związane
z dopełnieniem wykształcenia akademickiego poprzez finansowanie
stażu lekarskiego jak i lekarskiego egzaminu podyplomowego
z budżetu państwa. Gorzej przedstawia się sprawa związana
ze zdobywaniem specjalizacji medycznych. Uzyskanie specjalizacji
medycznej jest bowiem procesem długotrwałym, 5-cio,
6-cio letnim, w którym konieczne do rozwiązania są dwa
podstawowe problemy.
Po pierwsze - zasady finansowania - państwo w formie
rezydentury czy pracodawca publiczny bądź prywatny?
Jeżeli zaś publiczny bądź prywatny, to jak i czy w ogóle
rekompensować koszty długoletniego szkolenia specjalistycznego?
"Prawo i Sprawiedliwość" opowiada się za takim
modelem ochrony zdrowia, w którym trzonem jest publiczny
właściciel - głównie szpitali, zorganizowany w sieć
szpitali w Polsce. W ramach takiej organizacji zasadnym
jest nałożenie na publiczną ochronę zdrowia zarówno
prowadzenia specjalizacji lekarskich, jak i nieustanne
doskonalenie zawodowe lekarzy pracujących w tych placówkach.
Czy samodoskonalenie zawodowe powinno mieć odbicie w
możliwości korzystania przez lekarzy z dodatkowych dni
wolnych od pracy może zostać rozstrzygnięte dopiero
po zrealizowaniu docelowego systemu sieci szpitali,
a i tak naszym głównym zadaniem powinno być stałe dążenie
do podnoszenia płac pracowników medycznych, bo w innym
przypadku nie będziemy w stanie zatrzymać polskich wyszkolonych
lekarzy w polskich szpitalach.
Drugim bardzo ważnym aspektem jest stworzenie warunków
dla lekarzy i lekarzy-dentystów prowadzących prywatne
gabinety i zatrudnionych w niepublicznych placówkach
ochrony zdrowia. "Prawo i Sprawiedliwość"
opowiada się w tym segmencie organizacji świadczeń zdrowotnych
za skorzystaniem z rozwiązań zawartych w prawie podatkowym.
Zdajemy sobie sprawę z trudności związanych z komplikacją
prawa podatkowego w sytuacji konieczności jego stałego
upraszczania i usuwania tych przepisów, które są zmorą
polskiego prawodawstwa podatkowego, a więc różnie i
nie do końca jednoznacznie interpretowanych kosztów
uzyskania przychodu. Podjęcie prac w tej części kosztów
uzyskania przychodu, które są związane z doskonaleniem
zawodowym wydaje nam się rozwiązaniem optymalnym. Liczymy
jednak na pilne wsparcie i merytoryczną dyskusję ze
środowiskami lekarzy, a zwłaszcza korporacją lekarską,
której końcowym efektem byłyby jednoznaczne zasady doskonalenia
zawodowego lekarzy i lekarzy-dentystów w powiązaniu
z możliwością weryfikacji efektów szkolenia - chociażby
w systemie punktowym wzorem rozwiązań w innych
krajach, np. USA.
Stworzenie odpowiedniego obowiązkowego programu doskonalenia
zawodowego lekarzy i lekarzy-dentystów, ich zawartości
merytorycznej i zasad weryfikacji byłoby podstawą oszacowania
środków finansowych dla budżetu państwa wynikających
z odpowiednich rozwiązań podatkowych.
Bolesław Piecha
Poseł na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej
|